10 dzień. Wczoraj zawaliłam, nie całkowicie, ale jednak. Tylko, że dzisiaj jest tak bardzo ciężko. Nie umiem złapać znowu równowagi, cały dzień walczę i biję się z sobą, żeby tego nie zrobić. Już i tak zjadłam za dużo, ale problem w tym, że jestem o jeden mały krok od tej czarnej dziury. Co zrobić, żeby wygrać ten dzień, żeby jednak się nie poddać.Bo jeśli teraz, dzisiaj zawalę to zapoczątkuje tym samym kolejny ciąg. Nie wiem czy cokolwiek z tego rozumiecie, może niektóre z Was, ale nie będę teraz tłumaczyć. Piszę, bo może to mi pomoże przed tym co zaraz ma nastąpić, a czego nie chcę
za dużo myśli!
Bardzo cie rozumiem i wiem. Co masz na myśli. Też kiedyś tak miałam. Musisz jakoś unikać jedzenia , zająć czymś myśli żeby uniknąć napadu. Powodzenia
OdpowiedzUsuńthinchudosc.blox.pl
rozumiem cię nawet lepiej niż myślisz... sama przez to przechodziłam i znam to na wylot. zapraszam do siebie :)
OdpowiedzUsuń