piątek, 21 listopada 2014

Jak alkoholik na odwyku !

10 dzień. Wczoraj zawaliłam, nie całkowicie, ale jednak. Tylko, że dzisiaj jest tak bardzo ciężko. Nie umiem złapać znowu równowagi, cały dzień walczę i biję się z sobą, żeby tego nie zrobić. Już i tak zjadłam za dużo, ale problem w tym, że jestem o jeden mały krok od tej czarnej dziury. Co zrobić, żeby wygrać ten dzień, żeby jednak się nie poddać.Bo jeśli teraz, dzisiaj zawalę to zapoczątkuje tym samym kolejny ciąg. Nie wiem czy cokolwiek z tego rozumiecie, może niektóre z Was, ale nie będę teraz tłumaczyć. Piszę, bo może to mi pomoże przed tym co zaraz ma nastąpić, a czego nie chcę

za dużo myśli!

taki mały upadek - na chwilę

8 pięknych dni, satysfakcjonująca dieta, ćwiczenia, bez wymiotów. Dzisiaj zawaliłam, ale tak trochę więc nie uznaję tego za porażkę, a potknięcie. Już się podniosłam i walczę. Nie było tragicznie, ale przecież miało być perfekcyjnie tak jak przez poprzednie 8 dni.
Mam motywacje, te duże i małe. Już chudnę i to jest piękne, w wyobraźni widzę siebie chudą, taką jak kiedyś <3 Cieszę się, że już w pon będę mogła powiedzieć mojej terapeutce, że wytrzymałam 12 dni ( w pon tyle będzie) dlatego tak bardzo chcę dotrwać, chcę się Jej pochwalić. Chyba jest to dla mnie ważne.

piątek, 14 listopada 2014

mały (WIELKI ) sukces

Jestem z siebie dumna, wygrałam 3 dzień bez napadu, a przecież zawsze to w trzecim dniu upadałam, nie mogłam pozbyć się tej przeklętej trójki, która chodziła za mną jak fatum. I w końcu się udało. Chciałabym podziękować pewnej osobie, że we mnie wierzy i cały czas walczy o mnie, mimo moich ciągłych upadków.To takie miłe, daje mi tak ogromną siłę i spokój.

Jutro sobota, nie będzie to aktywny dzień. Boję się, że upadnę. Tak bardzo się boję i nie ufam sobie.

Nie poddam się, wiem o tym.

środa, 12 listopada 2014

Weszłam na oznakowaną drogę

Próbowałam złapać równowagę i w jakimś stopniu udało się. Nadszedł czas na porządne zmiany.Nie chcę stać w miejscu, jedzenie normalnie mnie nie satysfakcjonuje, bo przecież mogę więcej, dążę do chudości. Wszystko jest w zasięgu ręki, czuję to. Chcę być chuda i wiem, ze kiedy już to osiągnę  wszystko będzie lepsze, bo nic nie może być piękne, kiedy nienawidzę siebie. 
Jestem zmotywowana. 

Przepraszam, że nie komentuje u Was, nie chcę się tłumaczyć, ale wiedźcie, że jestem z Wami cały czas. Postaram się wszystko nadrobić.
Trzymajcie się chudo :*

środa, 5 listopada 2014

Jestem weteranem

8 lat walki z zaburzeniami odżywiania, z roku na rok jest coraz gorzej, coraz ciężej.
Wciąż jestem zmęczona, zasypiam w tramwaju, nawet podczas spaceru oczy mi się same zamykają, ostatnio potrafię spać po 15h , nawet 3-4 razy w ciągu tygodnia (kiedy mam się uczyć ? )Wieczne wahania wagi. Przez rok przytyłam 20 kg. Anoreksja, a teraz bulimia.
Bulimia mnie wyniszcza, całkowicie, do cna.
Mam problemy ze zdrowiem, ale czemu się dziwić, przecież to już tyle lat.
Codzienne objadanie potem wymioty - nadżerka, przepuklina, i zapalenie st.B przełyku, zapalenie żołądka- to tylko część mojej diagnozy po gastroskopii. Coś nie tak z zastawkami serca - wstępna diagnoza internisty.

Sama siebie wyniszczam. Tak mam umrzeć ?

sobota, 1 listopada 2014

Taka zwykła ja

Jestem zabiegana, dużo nauki, zajęcia dodatkowe, praca. Chcę wszystko pogodzić, wiem że będzie ciężko, ale muszę być silna. Lubię się rozwijać, być aktywna, a nawet zapracowana. Chcę odbudować dawne znajomości, znaleźć czas i chęci dla znajomych. Wszystko powoli wdrażam w życie.

Staram się nie wymiotować. Jem.Nie schudnę, ale chcę być zdrowa.Jem śniadanie, obiad, kolacje, czasem coś słodkiego. Nie jest mi z tym dobrze, jednak tak trzeba. Złapię równowagę i zacznę się odchudzać, już bez bulimii.

Pozornie wszystko zmierza w dobrym kierunku, jednak czuję się źle. Codziennie wstydzę się siebie, zmagam się z ich wzrokiem i udaję, że mnie to nie rusza. A w głębi duszy jest mi bardzo ciężko, mam wrażenie, że ciągle się ze mnie naśmiewają jak to bardzo przytyłam i jak bardzo się zaniedbałam.

Dziękuję za komentarze <3
Ściskam Was

czwartek, 23 października 2014

Wyszłam z ciała

Muszę napisać, Zawaliłam. Znowu w 3 dniu. 50 zł (pożyczone na dentystę ) wylądowało w kiblu.

Ja stoję obok i się przyglądam.Zawiodłam siebie i te kilka osób które we mnie wierzyło. Po raz kolejny.

Jestem zła na siebie. Słaba, słaba, słaba, gruba, głupia, ja chcę żyć ! Szczęście jest dla silnych i wytrwałych ja już taka nie jestem. Gdzie ja jestem? Zgubiłam się.Nienawidzę siebie. 

Uczę się doceniać małe rzeczy

3 dzień, ostatnio właśnie w trzecim dniu upadłam. Widzę nadzieję, widzę siebie zdrową i chudną.
W drodze z uczelni jechałam przez Ostrów Tumski, jakie mam szczęście, że moja codzienna droga jest tak piękna, mam szczęście, że mogę jeździć rowerem, że mam tutaj rower.

Nie zawiodę siebie dzisiaj. Lubię moją dietę.  Potrafię ...

poniedziałek, 20 października 2014

Kolejna recepta

Wczoraj miał być ostatni napad, znowu zasnęłam podczas jedzenia, znowu nie wyrzygałam.
Sama siebie oszukuję, rano kolejny napad, potem kolejny ... 

Wizyta u psychiatry nie była przyjemna. Odczułam, że we mnie wątpi. Jak to? We mnie ?
Powiedziała, że teraz pozostaje już tylko hospitalizacja, że nie mogę już dłużej brać tak ogromnej dawki leku. Nie zgodziłam się, za dużo mogę stracić. Mogę stracić wszystko co sama osiągnęłam, a gdy wrócę zostanę bez środków do życia i jakichkolwiek perspektyw. Dlatego postanowiłam dać sobie kolejną szanse.Jestem przekonana, że to dobra decyzja.

Gra toczy się o moje życie. Kolejna osoba przestała we mnie wierzyć. Zostaję już prawie sama. Dlatego muszę być jeszcze silniejsza i bardziej zawzięta.Tylko co musi się stać, ile jeszcze mam wycierpieć, żeby z tym przestać.

Piękne jest to, że sama o sobie decyduję, sama podejmuję decyzje i za nie odpowiadam. Piękne jest to, że nie jestem nikomu podporządkowana.Mogę mieć żal tylko do siebie, to take proste. 

niedziela, 19 października 2014

Dziwnie mi

Kolejny ciąg. Właśnie zdałam sobie sprawę, że to już 5 dzień. Czym różnie się od narkomanów i alkoholików ? Gdy poczuję impuls nic nie jest w stanie mnie powstrzymać, wszystkie pieniądze wydaję na napady, nie na jedzenie, na napady ! Gdy poczuję impuls jestem zdolna zrobić wiele.

Jest źle. Jutro kolejna wizyta u psychiatry, pewnie zmieni mi tabletki. Boję się, że zrezygnuje, lub powie, że dla mnie nie ma nadziei skoro maksymalna dawka nawet trochę nie pomaga.

Wszystko kręci się wokół jedzenia, a mój dzień podporządkowany jest napadom
Na dodatek jestem gruba i ciągle tyję. W zeszłym roku o tej porze ważyłam 36 kg a teraz ? nie wiem bo boję się wagi, ale wyglądam jak wypasła krowa.

piątek, 17 października 2014

Czyste, pachnące łóżko

3 dni narastającej euforii, dumy, siły. Apogeum szczęścia i ... zapomniałam się. Zapomniałam się w momencie, kiedy było tak cudownie, kiedy przestałam się kontrolować.

Wokół mnie moje "dzieci", leżę, jest noc, przecież położyłam się tylko na chwilę, jeszcze muszę to wyrzygać i pójdę spać. Tylko położę się na chwilę ... obok mnie pół paczki chipsów, miska z makaronem, słoik konfitury przewrócił się wylewając na pościel, na poduszce leży kostka czekolady, którą sen wyjął mi z buzi, w nogach czuję łyżeczkę, a tam dalej widelec. Odwracam się ... ogryzek od jabłka, skórka banana a dalej rozsypane i pokruszone ciastka. Nagle czuję coś mokrego ... to cola której nie zamknęłam, wylała się na prześcieradło.
A przecież położyłam się tylko na chwilę, miałam to wyrzygać ...
Ranek dał mi do myślenia.Zapomniałam posprzątać po wieczornej "kolacji", zapomniałam wyrzygać. Leżałam przyglądając się temu, tak to moje życie.

A co dzisiaj?
Nie wiem

wtorek, 14 października 2014

A nad tym wszystkim stoi dieta - moja dieta.

Ostrożnie stawiam kroki, już nie jestem taka naiwna. Nie wierzę nawet sobie, przecież tyle razy zawiodłam. Porządkuję wszystkie sprawy.Najpierw udałam się do lekarza, powiedziałam prosto z mostu : mam bulimie, nie mogę spać w nocy z powodu palącego przełyku, żadne tabletki nie pomagają, wymiotuję codziennie.
Nie poruszyło go to - a niby dlaczego miało ? Zapisał mi leki, uspokoił, wypisał skierowanie na gastroskopie. Kolejny ciężar z głowy. Dalej, zadzwoniłam do psychologa. Bardzo się bałam, bo tak z dnia na dzień nie dałam znaku życia. Przyjęła mnie ciepło i już czekam na kolejną wizytę.
Zapisałam się na angielski. Tak się tego bałam, a teraz uważam, ze to dobra decyzja. Mam cel opanować angielski techniczny do końca studiów. Jestem tym bardzo podekscytowana.Postanowiłam także pogodzić dość ciężki semestr z pracą i tak oto udzielam korepetycji.

Moim paliwem będą kolejno zrzucane kilogramy i satysfakcja, że coraz lepiej władam angielskim.

poniedziałek, 13 października 2014

Zakładam skrzydła

Czy zdobędę się w końcu na zmiany? Tkwię w tym gównie już tak długo, czy ten staż do czegoś prowadzi - do trumny !. Mimo zażywania leków mój stan znów się pogorszył, co prawda tabletki nie zmniejszyły ilości napadów, ale czułam się po nich lepiej ! Ustała depresja i wszechogarniający lęk, tylko dlaczego na tak krótko. Może przyzwyczaiłam się już do tej dawki - maksymalnej ??? Boję się śmierci, boję się raka przełyku lub żołądka. Nie potrafię odpędzić tych myśli. Towarzyszy mi taka dziwna pustka, bezsens wszystkiego, strach i złość. Cisza przed burzą, tylko czekać kiedy wybuchnę. Nie jestem sobą ! Coś się dzieje, a ja stoję jakby obok - sparaliżowana. 

Boję się, że umrę. 

Mam jeszcze tyle do zrobienia.
Nie chcę umierać,
Nie chcę tak żyć !



I wiem, że potrafię bo mogę wszystko i wcale nie jestem za stara.
Mam nową pasje , robię to co lubię i jeszcze mi za to płacą.Wszystko powoli się stabilizuje, a ja nadal stoję po drugiej stronie - kurwa.

Będę latać ponad tym

Bo każda zmiana ma swój początek w głowie, Ja już jej dokonałam i dzisiaj mogę to powiedzieć z czystym sumieniem. Post ten pisałam tydzień, każdego dnia dopisywałam coś nowego, chciałam być pewna swojej decyzji i siły. Znalazłam motywacje.
Wracam do Was (  dawna Peggy Jelo) jako Amorficzna