środa, 11 lutego 2015

Odpowiedź

Chcę żyć

Jestem silna, ale czasami są dni, że specjalnie robię wszystko, żeby  całkiem upaść, żebym się porzygała, albo padła na ryj ... żebym w końcu zrozumiała i doszło do mnie jak dużo straciłam ! Chciałabym, aby wszyscy widzieli, że jestem dobra i staram się, a nie osobę uzależnioną, która ma wszystko w dupie, dużo mówi, a mało robi, wiecznie nieogarniętą i niepoukładaną. W środku jestem inna, ale już nie potrafię zapanować nad tą prawdziwą cząstką mnie. Tylko czasami, coraz rzadziej powracam i wtedy jedna osoba zawsze to zauważa, ona pamięta. 

Normalny człowiek nie potrafi tyle zjeść, ja nie jestem normalna

Ale chcę żyć 

wtorek, 10 lutego 2015

Idę

A najtrudniej jest przeżyć dzień, kiedy już początek się zawali. Co ja mówię, przecież ja nie umiem się nawet potykać. Jedno małe potknięcie w ciągu dnia i już upadam do końca. To jest właśnie mój największy problem. Zjadłam jabłko, a miałam nie jeść nic, więc zgodnie z moim myśleniem wszystko zawaliłam, dzień jest stracony, nie warto walczyć. Piszę to i sama śmieję się z swojej głupoty, a mimo to jestem obok i nie potrafię sobą sterować.

Wejść na tą cienką linę, powoli, krok za krokiem, aby nie spaść w otchłań

I tak jestem silniejsza, nie złamiesz mnie 

sobota, 7 lutego 2015

Potrafię

Nie czuję nic, teraz muszę wybrać jak potoczy się dzisiejszy dzień. Nażreć się, a może wytrwać, przecież widzę cel. Nigdy nie wierzyłam w metodę małych kroczków, zawsze chciałam rewolucji, ale tak się nie da.
Jak się sypie na wszystko.
Mogę być chuda, mogę odzyskać dawną pewność siebie ... Choć tak naprawdę nie wiem co robić, jaki obrać plan.
Co mi da kolejny napad ?? Chwilowe rozładowanie emocji. Nie dziękuję, poradzę sobie w inny sposób, nie potrzebuję jeść.Jeszcze jakby to była przyjemność.
Dążę do tego, by znów być tak dokładna i perfekcyjna jak wtedy.Wszystko było poukładane, zgodnie z planem ... Złapać równowagę 

poniedziałek, 2 lutego 2015

Nie będę - bo nie !

Nie będę po raz kolejny obiecywać, że zacznę regularnie pisać, bo niby komu, chyba tylko sobie. A co u mnie ? Jestem taka sama, głupiutka jak wcześniej, pełna nadziei o lepsze jutro, że niby jutro, za tydzień, miesiąc będzie lepiej? Nie będzie bo jestem słaba i głupia , mówić każdy potrafi. Takie proste coś, zależy tylko ode mnie, a niszczy mi życie. Czasem jest naprawdę dobrze, ale co z tego jak kolejnego dnia babram się w swoich rzygach. Studia są obok, politechnika nie daje za wygraną, a jednak całe moje życie to pierdolona bulimia. Jak ja nienawidzę tego określenia, brzydzę się nim. Jestem chora i to ma być wytłumaczenie wszystkiego ? - tak na pewno daleko zajdziesz debilko ! Mam tylko dwa wyjścia wstać, albo utopić się w niebieskiej misce pełnej swoich własnych, pachnących, kolorowych, jeszcze świeżych rzygów. 

Pamiętam siebie w 6 klasie podstawówki, wtedy też miałam bloga, też się odchudzałam ...
a w gimnazjum ... to samo
liceum ... kiedy ważyłam 33 kg <3
studia

piątek, 9 stycznia 2015

Oddycham

Jest dobrze, nie mam napadów, nawet nie muszę się zbytnio z sobą siłować, dużo się dzieje, mam sporo na głowie i czuję, że żyję. Wykupiłam karnet na siłownie i fitness, tak się cieszę ! Codziennie chodzę na uczelnie z buta, co dla mnie było nie lada wyzwaniem. Takie nic, ale sprawia mi to ogromną frajdę i radość ;) Pojawił się też On, może właśnie to co odkrywam dzięki temu uczuciu daje mi siłę i motywacje ? Nie chcę zapeszać, bo to za krótko. 

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Kolejna strona

Jestem, a tak naprawdę cały czas byłam, to nie jest kolejny początek. Nowy rok, nowe cele i wyzwania, mogę zacząć od nowa, na kolejnej czystej stronie. Tak bardzo chciałabym żyć normalnie, wyzdrowieć, schudnąć, realizować się. Jestem słaba, ale jeśli czegoś bardzo pragnę to mogę to osiągnąć, wszystko zależy ode mnie.Będę sobie to powtarzać.
Schudnę.
Postaram się częściej pisać, chcę dzielić się z Wami moimi postępami, a sobie robić przy okazji rachunek sumienia.
Wstępny plan jest, nie chcę się poddać.

piątek, 21 listopada 2014

Jak alkoholik na odwyku !

10 dzień. Wczoraj zawaliłam, nie całkowicie, ale jednak. Tylko, że dzisiaj jest tak bardzo ciężko. Nie umiem złapać znowu równowagi, cały dzień walczę i biję się z sobą, żeby tego nie zrobić. Już i tak zjadłam za dużo, ale problem w tym, że jestem o jeden mały krok od tej czarnej dziury. Co zrobić, żeby wygrać ten dzień, żeby jednak się nie poddać.Bo jeśli teraz, dzisiaj zawalę to zapoczątkuje tym samym kolejny ciąg. Nie wiem czy cokolwiek z tego rozumiecie, może niektóre z Was, ale nie będę teraz tłumaczyć. Piszę, bo może to mi pomoże przed tym co zaraz ma nastąpić, a czego nie chcę

za dużo myśli!