Wczoraj miał być ostatni napad, znowu zasnęłam podczas jedzenia, znowu nie wyrzygałam.
Sama siebie oszukuję, rano kolejny napad, potem kolejny ...
Wizyta u psychiatry nie była przyjemna. Odczułam, że we mnie wątpi. Jak to? We mnie ?
Powiedziała, że teraz pozostaje już tylko hospitalizacja, że nie mogę już dłużej brać tak ogromnej dawki leku. Nie zgodziłam się, za dużo mogę stracić. Mogę stracić wszystko co sama osiągnęłam, a gdy wrócę zostanę bez środków do życia i jakichkolwiek perspektyw. Dlatego postanowiłam dać sobie kolejną szanse.Jestem przekonana, że to dobra decyzja.
Gra toczy się o moje życie. Kolejna osoba przestała we mnie wierzyć. Zostaję już prawie sama. Dlatego muszę być jeszcze silniejsza i bardziej zawzięta.Tylko co musi się stać, ile jeszcze mam wycierpieć, żeby z tym przestać.
Piękne jest to, że sama o sobie decyduję, sama podejmuję decyzje i za nie odpowiadam. Piękne jest to, że nie jestem nikomu podporządkowana.Mogę mieć żal tylko do siebie, to take proste.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńRozumiem Cię w 100%. Napad ... u mnie codzienność.
OdpowiedzUsuńJa jestem na początku leczenia dopiero. Jednak postanowiłam że jak nie będzie efektów hospitalizacja i tyle....
Dodaję do obserwowanych i mam nadzieję że razem damy radę.
http://kiriday.blogspot.com/
Ja Ci mówię, że da się z tym wygrywać. Da się. Więc Ty też możesz. To nie jest prosta walka. Nie da się uzdrowić od pstryknięcia palcami. Ale z czasem, z każdym kolejnym "nie" dla napadów jest lepiej i rośnie się w siłę.
OdpowiedzUsuńJa zaczynam od nowa, znowu próbuje. Zapraszam do siebie.
OdpowiedzUsuń