Zakładam skrzydła
Czy zdobędę się w końcu na zmiany? Tkwię w tym gównie już tak długo, czy ten staż do czegoś prowadzi - do trumny !. Mimo zażywania leków mój stan znów się pogorszył, co prawda tabletki nie zmniejszyły ilości napadów, ale czułam się po nich lepiej ! Ustała depresja i wszechogarniający lęk, tylko dlaczego na tak krótko. Może przyzwyczaiłam się już do tej dawki - maksymalnej ??? Boję się śmierci, boję się raka przełyku lub żołądka. Nie potrafię odpędzić tych myśli. Towarzyszy mi taka dziwna pustka, bezsens wszystkiego, strach i złość. Cisza przed burzą, tylko czekać kiedy wybuchnę. Nie jestem sobą ! Coś się dzieje, a ja stoję jakby obok - sparaliżowana.
Boję się, że umrę.
Mam jeszcze tyle do zrobienia.
Nie chcę umierać,
Nie chcę tak żyć !
I wiem, że potrafię bo mogę wszystko i wcale nie jestem za stara.
Mam nową pasje , robię to co lubię i jeszcze mi za to płacą.Wszystko powoli się stabilizuje, a ja nadal stoję po drugiej stronie - kurwa.
Będę latać ponad tym
Bo każda zmiana ma swój początek w głowie, Ja już jej dokonałam i dzisiaj mogę to powiedzieć z czystym sumieniem. Post ten pisałam tydzień, każdego dnia dopisywałam coś nowego, chciałam być pewna swojej decyzji i siły. Znalazłam motywacje.
Wracam do Was ( dawna Peggy Jelo) jako Amorficzna
:)
OdpowiedzUsuń