A najtrudniej jest przeżyć dzień, kiedy już początek się zawali. Co ja mówię, przecież ja nie umiem się nawet potykać. Jedno małe potknięcie w ciągu dnia i już upadam do końca. To jest właśnie mój największy problem. Zjadłam jabłko, a miałam nie jeść nic, więc zgodnie z moim myśleniem wszystko zawaliłam, dzień jest stracony, nie warto walczyć. Piszę to i sama śmieję się z swojej głupoty, a mimo to jestem obok i nie potrafię sobą sterować.
Wejść na tą cienką linę, powoli, krok za krokiem, aby nie spaść w otchłań
I tak jestem silniejsza, nie złamiesz mnie
Cholera, dziewczyno, chcesz żyć czy umierać? Nie oceniam Cię, to Twój wybór, co zrobisz, ale nie da się nie jeść. Trzeba coś jeść i trzeba wytłumaczyć sobie ten oczywisty fakt, że jedno jabłko czy nawet sześć kanapek, to nie jest zawalony dzień.
OdpowiedzUsuńPowinnaś jeść. A już jedno jabłko to na pewno nie jest zmarnowany dzień.
OdpowiedzUsuńNie ma czegoś takiego jak zawalony dzień. Bo to że zjadłaś np. nadprogramowe 300 kcal nie daje pozwolenia na zjedzenie kolejnych trzech tysięcy.. Potknęłaś się ? trudno, wstań! To takie błędne koło, sama nieraz się w nie wplątałam :) PS. Moim zdaniem dużo lepiej jeść mało i zdrowo niż nic - ale to Twój wybór. Trzymaj się :*
OdpowiedzUsuń